Odkąd się nawróciłem (a ściślej odkąd to do mnie naprawdę dotarło) chcę przyjąć Chrzest i stać się częścią żywego ciała Chrystusa na Ziemi – Kościoła. Niestety, okazało się to dużo trudniejsze niż mogłoby się wydawać – formalnie trzeba się bowiem zapisać do Katechumenatu i przez rok <A href=”http://www.katechumenat.pl/etapyformacji.php”>odprawiać różne obrzędy i przygotowania</a> zanim wreszcie finalnie dostąpi się zaszczytu “bycia przyjętym do wspólnoty”.
Coś mi w tym od początku nie grało. Po pierwsze – kolektywność i masowość – ostatecznie to mi Bóg udzielił łaski wiary a nie “kolektywowi”, wspólnota wierzących dopiero się z owych łaską obdarzonych tworzy. Po drugie – to w jestem dorosły i chyba wiem co robię, dzieci się chrzci jak najszybciej po urodzeniu – a dorosłego dopiero po roku?!
Jak sobie pogadałem z moimi tradycjonalistycznymi przyjaciółmi, to się dowiedziałem, że:
- jest to nowoczesny wynalazek, przed 1969 rokiem było normalnie, tzn. dorosły szedł do proboszcza, tenże go egzaminował z katechizmu, jak stwierdzał braki to go indywidualnie przygotowywał – po czym sam za zgodą biskupa lub biskup osobiście chrzcił,
- jest furtka w tych nowych przepisach bo na samym końcu b. rozbudowanego omówienia wszystkich rocznych okresów, skrutyniów etc. etc. jest napisane, że “dla dobra duszy” można to wszystko pominąć decyzją proboszcza.
Od tej pory szukam więc drogi jak się ochrzcić bez rocznej poczekalni. Już wiem, że najprościej mógłbym to zrobić idąc do jednej z kaplic FSSPX, gdzie jest “po staremu” wolałbym jednak trzymać się z dala od (być może) schizmatyków. No i udało mi się znaleźć księdza, tradycjonalistę ale w Kościele, który obiecał mi pomóc i mnie indywidualnie do Chrztu przygotować. Mam nadzieję, że uda mu się uzyskać stosowne pozwolenia itp.
Poproszę ew. czytelników o modlitwę w tej intencji.
