luty 11, 2008

Szansa na Chrzest!

Odkąd się nawróciłem (a ściślej odkąd to do mnie naprawdę dotarło) chcę przyjąć Chrzest i stać się częścią żywego ciała Chrystusa na Ziemi – Kościoła. Niestety, okazało się to dużo trudniejsze niż mogłoby się wydawać – formalnie trzeba się bowiem zapisać do Katechumenatu i przez rok <A href=”http://www.katechumenat.pl/etapyformacji.php”>odprawiać różne obrzędy i przygotowania</a> zanim wreszcie finalnie dostąpi się zaszczytu “bycia przyjętym do wspólnoty”.

Coś mi w tym od początku nie grało. Po pierwsze – kolektywność i masowość – ostatecznie to mi Bóg udzielił łaski wiary a nie “kolektywowi”, wspólnota wierzących dopiero się z owych łaską obdarzonych tworzy. Po drugie – to w jestem dorosły i chyba wiem co robię, dzieci się chrzci jak najszybciej po urodzeniu – a dorosłego dopiero po roku?!

Jak sobie pogadałem z moimi tradycjonalistycznymi przyjaciółmi, to się dowiedziałem, że:

  • jest to nowoczesny wynalazek, przed 1969 rokiem było normalnie, tzn. dorosły szedł do proboszcza, tenże go egzaminował z katechizmu, jak stwierdzał braki to go indywidualnie przygotowywał – po czym sam za zgodą biskupa lub biskup osobiście chrzcił,
  • jest furtka w tych nowych przepisach bo na samym końcu b. rozbudowanego omówienia wszystkich rocznych okresów, skrutyniów etc. etc. jest napisane, że “dla dobra duszy” można to wszystko pominąć decyzją proboszcza.

Od tej pory szukam więc drogi jak się ochrzcić bez rocznej poczekalni. Już wiem, że najprościej mógłbym to zrobić idąc do jednej z kaplic FSSPX, gdzie jest “po staremu” wolałbym jednak trzymać się z dala od (być może) schizmatyków. No i udało mi się znaleźć księdza, tradycjonalistę ale w Kościele, który obiecał mi pomóc i mnie indywidualnie do Chrztu przygotować. Mam nadzieję, że uda mu się uzyskać stosowne pozwolenia itp.

Poproszę ew. czytelników o modlitwę w tej intencji.

luty 6, 2008

Popielec

Byłem dzisiaj na Mszy Św. popielcowej w kościele niedaleko. Pierwszy raz tam byłem zresztą – nawet całkiem ten kościół, zwłaszcza jak na budowlę z lat 90-tych.

Dzięki intensywnej lekturze Breviarium wiem, że powinienem się cieszyć, że:

  1. jest krucyfiks,
  2. jest widoczne i mało udziwnione tabernakulum,
  3. tabernakulum jest pod krucyfiksem a jedno z drugim na ścianie – i to chyba nawet od wschodniej strony!
  4. jest nawet coś na kształt szczątkowego ołtarza pod tabernakulum.

Dostałem popiół na głowę od księdza o mocno smutnym obliczu, coś mówił “nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” zdaje się. No taki mam właśnie zamiar. Kościół pełen wiernych, w większości starszych ludzi.

Zauważyłem ciekawą rzecz: niektórzy, czy raczej niektóre, nie klękają tylko tak jakby kucają zwijając się na podłodze ale tak, że kolana nie dotykają posadzki. No ale może, jako neofita itp. najpierw się zajmę “belką w oku swoim“.